Historie
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią i wesprzeć inne osoby przed wyjazdem na zabieg, wyślij nam maila.
Historia 1 /
Moja historia zaczęła się od tego że zaszłam w nieplanowaną ciążę pomimo założonej wkładki domacicznej. Najpierw był strach, potem setki przemyśleń czy urodzić czy usunąć, aż w końcu zdecydowałam się na zabieg aborcji. Wyszukałam klinikę w Ostrawie, Pani mówiła po polsku, powiedziała co ze sobą zabrać i jak wykonywany jest zabieg. Umówiłam się na termin i pojechałam. Na miejscu zostało mi wszystko wytłumaczone, wykonali badania i zabrali na zabieg. Wszystko trwało około 30 minut. W środku leżąc już na sali zabiegowej płakałam, ale trzymali mnie za rękę i wspierali do czasu gdy zacznie działać narkoza. Sam zabieg trwa kilka minut. Po obudzeniu się byłam zdezorientowana, trochę obolała, ale pielęgniarki okazywały mi nadal wsparcie. Po 2 godzinach mogłam wracać do domu, było mi z jednej strony lżej, z drugiej strony kolejne tysiąc myśli. Opisując swoją historię jestem 2 miesiące po zabiegu i rzadko wspominam tą sytuację na co dzień.
Historia 2 /
Zrobiłam test ciążowy, bo okresu nie było, a nie czułam się najlepiej (podniesiona temperatura, byłam ciągle zmęczona, ból piersi był chyba najgorszy) na początku myślałam, że to COVID, ale po testach okazało się wszystko jasne… Zrobiłam też test, który pokazuje który to tydzień i pokazywał 5-6 tydzień. Na drugi dzień umówiłam się do lekarza i okazało się, że to 4 tydzień. I różne myśli od razu mnie męczyły, z jednej strony zawsze marzyłam, żeby być mamą i urodzić to dziecko, ale z drugiej brak stabilnej pracy i dopiero co kupiłam mieszkanie, z narzeczonym byliśmy w ciężkiej sytuacji materialnej, a w dodatku z mieszkaniem do całkowitego remontu… Wygrała jednak nasza racjonalność jak można to tak nazwać. Postanowiliśmy dokonać aborcji, to nie była łatwa decyzja, do tej pory myślę o tym, a minął już miesiąc od zabiegu, nie żałuję decyzji, ale myślę jakby to było z dzieckiem itd. Do meritum :) Najpierw chciałam dokonać aborcji za pomocą zestawu, nie chciałam czekać długo na zestaw zamawiając go na stronie WHW, bałam się czasu. Więc zadzwoniłam na infolinię Aborcja Bez Granic i polecili mi klinikę w Ostrawie. Miałam wziąć ze sobą dokument z grupą krwi, dowód osobisty, koszulę nocną, tabletki przeciwbólowe, podpaski, wodę i coś do jedzenia. Wysłali mi dokument aby móc przejechać normalnie granicę przez obostrzenia, które wtedy były w Czechach i mojemu narzeczonemu też. Przyjechałam wcześnie rano na miejsce wizytę miałam na 7:30. Uzupełniłam ankietę, w skrócie dotyczyła znieczulenia ogólnego, czy zażywam leki itd. Panie na recepcji nie były jakoś mega miłe, pobrali mi 2 razy krew, później miałam wizytę z ginekologiem, zrobił mi USG i potwierdził 6 tydzień, był miły, pytał czy mam jakieś pytania itp. Jak się okazało później to on przeprowadzał zabieg. Po wizycie miałam zapłacić 1800zł (można też płacić w euro, i w koronach gotówka albo kartą) dostaje się normalnie paragon. Następnie idzie się 2 piętra dalej z panią z recepcji, która przekazuje pielęgniarce na górze dokumenty, bierze się swoje rzeczy i mówią gdzie można zostawić swoje rzeczy, była to szafka zamykana na kluczyk, a po drugiej stronie pokój z kilkoma łóżkami tam przebrałam się w koszulę i czekałam na pielęgniarkę, która założyła mi wenflon, a po 10 min zaproszono mnie do sali zabiegowej, szczerze powiem, że nie pamiętam jak ona dokładnie wyglądała ze stresu i strachu nie zakodowałam :D był fotel ginekologiczny na którym miałam się położyć. Ekipa która była przy zabiegu była super, rozśmieszali mnie, mówili w miarę dobrze po polsku: były to 2 pielęgniarki, anestezjolog i lekarz. Dostałam zastrzyk w wenflon i po chwili zrobiło mi się ciepło, i odleciałam, po 30 minutach obudziłam się w łóżku. Pielęgniarka przyszła zapytać czy wszystko dobrze. Ogólnie czułam się w porządku, trochę kręciło mi się w głowie i bolał mnie brzuch jak w pierwszy dzień okresu, po 30 min dostałam wypis i informację, że wszystko poszło z planem. Krwawienie po zabiegu było jak przy okresie i ból też był znośny.
Historia 3 /
Termin po telefonie do kliniki był szybki, bo tylko tydzień.
To ścisłe centrum, ale o tak wczesnej godzinie 6:30 było gdzie się zatrzymać przed budynkiem. Na miejscu pielęgniarki/rejestratorki mówią łamaną polszczyzną, bez trudu do zrozumienia. Dostałam kilkanaście kartek do wypełnienia: zgody na zabieg, na uśpienie, pełna informacja medyczna do uśpienia i zabiegu (jak u nas, choroby towarzyszące, leki na stałe itd.), zgoda RODO i na wywoływanie po nazwisku. Potem pielęgniarka zmierzyła temperaturę. Byłyśmy tam 2 Polki. Trochę gorące, bo przyszła wiosna, my ciepło ubrane z drogi i troszkę w nerwach. Musiałyśmy poczekać aż nam temperatura spadnie :D
Następnie poproszono na pobranie krwi (3 fioleczki), i do gabinetu lekarza na wywiad. Był to Polak. Bardzo kompetentny, widział duże niedociągnięcia w poprzednich postępowaniach ze mną. Zrobił szczegółowe badanie USG endowag. ze zdjęciem dla operatora. Potem płatność z góry u pielęgniarki. Następnie trzeba udać się 2 piętra wyżej na zabieg. Jest to pokój pozabiegowy z kilkoma łóżkami i miniszatnią przy wejściu. Było trochę jak na taśmie, jedna wyjeżdża na łóżku, po kilku minutach następna wchodzi… Było nas 4, 2 Czeszki i my 2. To chyba max na ten dzień. W zależności jak kto znosi znieczulenie, to szybciej wychodzi. Byłam 3, wyszłam 1, te 2 przede mną jeszcze spały. Ja po 5 minutach się obudziłam a po 20 wstałam. Bardzo czysto. Na łóżku jednorazowa poduszka, podkład, jednorazowe prześcieradła i chusta gruba do przykrycia się. Dostałam paczkę chusteczek mokrych, żeby w szatni wszystkie brudne rzeczy zostawić w odpowiednim koszu (w szatni dostępne też podpaski, wkładki hig. i chusteczki nawilżane). Na odejście dostałam zaświadczenie o zabiegu, informacje, żeby umówić się 2 tyg później do lek. na kontrolę oraz Knoppersa i kubek z saszetką herbatki - można zrobić sobie na dole w poczekalni i poczekać aż ktoś odbierze.
Jestem pozytywnie zaskoczona profesjonalizmem i przyjaźnie nastawionymi ludźmi.
Historia 4 /
Zdecydowałam się na aborcję, ponieważ mam już dwójkę dzieci i moja rodzina jest kompletna. Mam 31 lat, mały, raczkujący biznes, a starsza córka jest niepełnosprawna - ma zaburzenia ze spektrum autyzmu, nie mówi, niewiele rozumie, a opieka nad nią jest bardzo trudna. Mam też młodszego zdrowego synka i wspaniałego męża. Decyzja należała do mnie. Nie wyobrażałam sobie mieć jeszcze 3 dziecko, to zbyt duża obawa przed kolejnym niepełnosprawnym dzieckiem (na syna zdecydowaliśmy się świadomie, a jeszcze wtedy nie było wiadomo że córka jest chora), ponadto nowe zobowiązania zawodowe też nie ułatwiały sprawy. Nie było nad czym się zastanawiać. Dowiedziałam się o ciąży w 6 tygodniu, była zaskoczeniem ponieważ od lat brałam tabletki, widocznie coś nie zadziałało. Po kontakcie z Ciocią Czesią, otrzymałam pomoc w wyborze kliniki i nawet dofinansowanie, co było dla mnie dużym odciążeniem. Klinika z której korzystałam mieści się w Ostrawie, o 6 rano już byłam na miejscu wraz z mężem. Na miejscu pracuje Polka, która poprowadziła mnie przez wszystkie etapy zabiegu. Na początku formalności, badanie krwi i badanie ginekologiczne by potwierdzić wiek ciąży. Wszyscy mili i uśmiechnięci, profesjonalni, nikt nie pytał o powody mojej decyzji. Potem zostałam zaprowadzona do sali gdzie należy się przebrać w koszulę, resztę rzeczy zamknąć w szafce z kluczykiem, mogłam mieć telefon. Po chwili zaproszono mnie na salę zabiegową, na miejscu był anestezjolog, pielęgniarka i pani doktor która dokonała aborcji. Dostałam znieczulenie ogólne, po którym szybko zasnęłam. Obudziłam się na sali „po” - wypoczynkowej, na której byłam wraz z 3 innymi kobietami. Po około 30 minutach, pielęgniarka zapytała jak się czuję, czy coś mnie boli i mogłam ubrać się i założyć podpaskę. Potem konsultacja lekarska, założenia po i do domu. Krwawienie było lekkie, trwa do 6 tygodni. Nadal jestem w tym okresie, ale objawy ciążowe które mi doskwierały odeszły prawie natychmiast.
Nie żałuję podjętej decyzji i dziękuję Cioci Czesi za pomoc!
Historia 5 /
Mam 35 lat, nastoletnią córkę i drugą przybraną już dorosłą. Mnie i mojego partnera dzieli parę ładnych lat różnicy. Jesteśmy ze sobą już wiele lat, mamy poukładane, spokojne, aktywne życie. Nie planowaliśmy już dzieci. Wiadomość o ciąży wstrząsnęła nami bardzo mocno. Oboje wiedzieliśmy że decyzja będzie tylko jedna, głównie z powodu stanu mojego zdrowia. Wysoka ciąża mogłaby być dla mnie zagrożeniem. Z powodu poważnych problemów z kręgosłupem mogłaby się skończyć poronieniem w wysokiej ciąży lub utratą władzy w nogach. Targały nami różne emocje ale za każdym razem wniosek był taki sam-nie mogę donosić tej ciąży. Długo myśleliśmy co będzie najlepsze dla mojego zdrowia-tabletki wywołujące poronienie czy zabieg. Doszliśmy do wniosku że zabieg pod nadzorem lekarzy i w odpowiednio przygotowanej do tego klinice będzie bezpieczniejszy. Postanowiłam załatwić formalności. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie. Klinika wystawiła mi dokument na podstawie którego mogłam bez problemu przejechać przez granicę razem z opiekunem. W samej klinice wszystko szło bardzo sprawnie. Lekarz i obsługa bez problemu rozumieją język polski i częściowo mówią po polsku. Zabieg w pełnym znieczuleniu trwał bardzo krótko. Około 30 minut od uśpienia do obudzenia. Personel był spokojny i pomocny. Po zabiegu krwawiłam. Tego dnia bardzo mocno. Następnego już prawie wcale. Ale po dwóch dniach znów pojawiło się plamienie które trwało około tydzień i towarzyszył mu ból podbrzusza. Nigdzie nie mogłam znaleźć informacji na temat tego jak długo będzie to trwało. Myślę że to kwestia bardzo indywidualna. Miałam wiele myśli na temat tego co się wydarzy jeśli będę musiała jechać do szpitala bo coś poszło nie tak. Zespół Ciocia Czesia uspokoił mnie trochę że zabieg był całkowicie legalny i w moim kraju nie ponoszę za to żadnych konsekwencji ponieważ zabieg został wykonany w Czechach a objawy które mam są całkowicie normalne. Mimo to strach nadal mi towarzyszył. Bałam się że aborcja mogła się nie udać. Czekałam dwa tygodnie aby potwierdzić u lekarza że zabieg się powiódł i wszystko jest w porządku z moim zdrowiem. Jak to w życiu bywa okazało się że strach ma wielkie oczy ponieważ wszystko poszło jak powinno a ja wróciłam do normalnego życia. Jeśli ktoś musi poddać się takiemu zabiegowi, proszę się nie bać, wszystko jest profesjonalnie i sprawnie przeprowadzone.
Historia 6 /
Byłam w 4-5 tygodniu ciąży, kiedy zdecydowałam się na aborcję. Ciąża była owocem przemocy małżeńskiej. Miałam 41 lat i trójkę wspaniałych dzieci, ale tą ciążę byłam zmuszona usunąć ze względu na moją ciężką sytuację życiową. Pomogła mi Ciocia Czesia, poleciła klinikę w Czechach. Pojechałam z koleżanką. Bardzo się bałam. W klinice spotkałam się z przemiłym personelem, prawie wszyscy mówili po polsku, nie zadawali trudnych pytań. Najpierw zbadał mnie lekarz, potem pobrali krew, pielęgniarka zabrała mnie na salę, gdzie na zabieg czekały jeszcze dwie kobiety. Nie rozumiałam swojego spokoju, to był chyba wpływ pracujących tam ludzi, czułam, że to oni mi pomogą, że nie ma się czego bać. Lekarz prosił po kolei, ja byłam trzecia, przebrana w dłuższą koszulkę położyłam się na fotelu, wsłuchałam się w głos żartującego lekarza, który podał mi znieczulenie dożylnie, poczułam tylko ciepło, które mnie ogarnia i zasnęłam. Obudziłam się jakieś 10 minut później na sali. Nic mnie nie bolało, nie krwawiłam, poleżałam jeszcze godzinę i przemiła pielęgniarka pozwoliła mi się ubrać i wracać do domu. Dostałam na drogę batonika i picie oraz potrzebne dokumenty. W domu krwawiłam lekko do dwóch tygodni, wszystko skończyło się dobrze. Wyparłam to zdarzenie ze swojej pamięci, staram się o tym nie myśleć, traktować to jako zabieg ratujący moje życie, bo inaczej bym zwariowała i się zadręczyła. To dziwne, jak umysł człowieka może działać. Nie poszłam nawet do swojego psychologa, chcę zapomnieć, ale nie żałuję swojej decyzji, bo w końcu zawalczyłam o siebie.
Historia 7 /
Byłam na przełomie 8 tygodnia kiedy wyznaczono mi termin zabiegu, 9 w dniu wykonania. Nigdy nie rodziłam i nie wyobrażałam sobie siebie w roli matki, mam silny lęk przed ciążą oraz porodem, który wywoływał myśli oraz próby samobójcze. Zawiodła mnie antykoncepcja trzystopniowa w postaci prezerwatywy, tabletek oraz tabletki po. W klinice zjawiłam się w lekkim stresie o 6:30, na wejściu otrzymałam kilka stron do wypełnienia, wszystkie przetłumaczone na język polski. Po wypełnieniu było pobranie krwi, 3 probówki z rozmową, usg endovag. Po tym jakieś 10min, płatność z otrzymaniem paragonu i zaproszono mnie wyżej. Na sali gdzie weszłam była mała przebieralnia gdzie zostawiamy ubrania oraz przedmioty w szafce na kluczyk co zabieramy ze sobą, dodatkowo były dostępne chusteczki nawilżane oraz podpaski jakby ktoś nie miał własnych. Zajęte były 3 łóżka, ja i dwie inne kobiety. Byłam druga, ale stres znikł przez kontaktowość i atmosferę z personelem w klinice. Weszłam i tutaj lekarz starał się rozluźnić atmosferę co mu bardzo dobrze wychodziło. Po wszystkim obudziłam się po 20min od zabiegu, czując straszne skurcze w macicy, coś jak jeden z najgorszych okresów. Przeszło po około 20min, pielęgniarka po przebudzeniu informowała o tym, że zabieg przeszedł prawidłowo i trzeba przez minimum godzinę poleżeć. Mi wystarczyła godzina, kiedy się zbierałam doczyszczając to pierwsza kobieta jeszcze spała. Po ubraniu się byłam w kolejnym pokoju gdzie mogłam zadać pytania o zalecenia po zabiegu, tak samo dostałam kartę z opisem oraz informacje. Można pytać o wszystko i żadne z pytań nie zostanie uznane za głupie, personel w tej klinice jest naprawdę profesjonalny i empatyczny. Po otrzymaniu karty i rozmowie można przejść do poczekalni i napić się herbaty i chwilę posiedzieć. Przez tydzień po zabiegu odczuwałam skurcze okresowe, gdzie dopiero czwartego dnia po był on najmocniejszy, jak chwilę po zabiegu. Obecnie po prawie dwóch tygodniach już go nie czuję i nie krwawię wcale, dodatkowo lekarz potwierdził dobre zdrowie i brak powikłań. O samym zabiegu nie myślę, ten uratował mi życie i jedyne co czuję to ulgę, taką samą jak zaraz po, nie żałuję. W klinice panuje pełen profesjonalizm, personel jest bardzo miły i kontaktowy. Dziękuję Cioci Czesi za wszystko, czuję w końcu, że żyję na nowo i bez strachu o własne życie.
Historia 8 /
Śpieszę donieść, że już jestem po zabiegu :) Klinika, którą mi poleciłyście jest świetna. Pełen profesjonalizm, obsługa bardzo sympatyczna i pomocna, sale czyste i sterylne. Najbardziej stresowałam się narkozą, a tu się okazuje, że właściwie nie ma się czym stresować ;) ogólnie tuż po obudzeniu czułam się bardzo dobrze, oprócz bólu brzucha właściwie jak podczas okresu, który trwał może z 10 minut max. nic mi nie dolegało. Pani na sali podała mi wodę i tabletkę przeciwbólową i szczerze myślałam, że przez cały dzień będzie mnie tak podbrzusze boleć, a tu się okazało, że już później było całkowicie bezboleśnie. Dzień po jedynie czasami mnie coś „zakłuje” w podbrzuszu przy nagłym schylaniu czy gwałtownym ruchu ;) Z tym, że przesadziłam z podpaskami to też miałyście rację, bo o ile wczoraj coś tam krwawiłam, tak dziś to właściwie mam tylko lekkie plamienie. Szczerze powiem, że o ile to głupio zabrzmi, wolałabym bardziej krwawić, bo wtedy jakoś do człowieka by bardziej docierało, że to już na pewno nie jest w ciąży ;) ogólnie to naprawdę przekonałam się, że nie ma się czego bać, jeśli chodzi o ten zabieg. Dziś sobie w ramach „umilenia” dnia włączyłam jakieś filmiki organizacji zwących się „pro-life” jakie to aborcje nie są złe i niebezpieczne i jak to nie psują psychiki kobiet… Szczerze… aż nie mogłam uwierzyć w te bzdury, które oni wygadują. Ale niestety, takie są realia, że dopóki z aborcji będzie się robić temat tabu i powód do stygmatyzacji kobiet, to takie pseudoorganizacje pro-life będą szerzyć takie bzdury, których prawdziwości większość ludzi nie będzie w stanie sprawdzić :(
